O Sakramentach

 

Istota formy Sakramentu Eucharystii

Do istoty formy Sakramentu Eucharystii należą tylko słowa: "to jest ciało moje" i "to jest kielich krwi mojej". To bowiem tylko do istoty formy należy, co oznacza, a więc i sprawuje przemianę chleba i wina w ciało i krew Chrystusa, a to oznaczają tylko słowa wspomniane. Co do słów wyrzeczonych nad chlebem jest rzeczą widoczną, że tylko słowa: to jest ciało moje mogą istotę formy stanowić, gdyż w rycie rzymskim innych słów nie ma. Ale i słowa nad kielichem wypowiedziane: (to jest kielich krwi mojej) "nowego i starego testamentu, który za was i za wielu będzie wylany na odpuszczenie grzechów" nie należą do istoty formy, bo same słowa: to jest kielich krwi mojej, oznaczają a więc i sprawują przeistoczenie, a nadto bo w lituriach wschodnich ich nie ma, w których to liturgiach nikt nie wątpi, konsekracja kielicha jet ważna i skuteczna. Należą one do pełności formy (ad integritatem et perfectionem formae). W tym sensie mówi św. Tomasz (3. q. 78. a. 3.), że należą do "substancji formy", bo je nazywa "tylko pewnymi bliższymi określeniami orzeczenia t.j. krwi Chrystusa (ibid.) i dlatego "gdyby kapłan same słowa (konsekracjyjne) wypowiedział z intencją spełnienia tego sakramentu, dokonałby tego sakramentu (ibid. . 1.. ad. 4.). Oczywiście w praktyce, pod grzechem ciężkim, należy i te słowa wymówić.

Ks. dr. M. Sieniatycki, Zarys dogmatyki katolickiej. Tom IV. O sakramentach i rzeczach ostatecznych, Kraków 1931, s. 212.

Nie ma Eucharystii bez konsekracji

Benedykt XIII w liście do Cyryla, patriarchy antjocheńskiego Melchitarzystów polecił: "Niech uczy (patriarcha), iż nie przez wezwanie Ducha św., lecz przez słowa konsekracji następuje przeistoczenie". Pius VII (8 maja 1822) w liście do patriarchy Melchitarzystów zakazał, by nikt nie odważył się nauczać, iż do konsekracji potrzeba, by była odmawiana "Kościelna formuła modlitw" t.j. epikleza. Wreszcie Pius X potępił zdanie, iż u "greków słowa konsekracyjne nie mają skutku, aż dopiero po odmówieniu modlitwy, którą nazywają epiklezą". (Denz. 3035.).

tamże, s. 209

Ważność chrztu w sekcie heretyckiej

1. Czasem się zdarza, że Sakrament jest ważnie przyjęty, a przyjmujący nie otrzymuje z powodu przeszkody w jego duszy żadnej łaski. Jeśli przeszkoda zostanie usunięta, to łaska sakramentalna bywa przywrócona i wtedy się mówi, że Sakrament odżył. Odżycie Sakramentu jest to tedy przywrócenie, po usunięciu przeszkody, łaski sakramentalnej, którąby był Sakrament udzielił w chwili przyjęcia, gdyby wtedy nie było w duszy przeszkody. Przeszkoda nie dopuszczająca udzielenia łaski przez Sakrament nazywa się fikcją (fictio, obex = zapora, tama).
2. Powszechnie jest przez teologów przyjętem zdanie, że przynajmniej niektóre Sakramenta odżywają. I tak Sakramenta, wyciskające na duszy charakter: chrzest, bierzmowanie i kapłaństwo, zdaniem wszystkich odżywają. Większość także zgadza się na to, że małżeństwo i ostatnie namaszczenie odżywa; eucharystia nie odżywa, pokuta zdaniem większości teologów nie odżywa.
3. Wyrazem przekonania Kościoła o odżyciu Chrztu fikcyjnie przyjętego jest odpowiedź św. Augustyna dana Donatystom, kiedy ci, jako na dowód prawdziwości swej wiary, powoływali się na swój chrzest, nawet przez katolików za ważny uważany, bo Donatystów przechodzących na katolicyzm, nie chrzczono powtórnie. Odpowiadał im tedy św. Augustyn, iż chrzest Donatystów jest wprawdzie ważny, ale skutecznym się staje dopiero wtedy, kiedy się schizmatyk pojedna z Kościołem. „Nie trzeba schizmatyka powtórnie chrzcić, bo pojednanie z Kościołem katolickim i udzielony mu pokój sprawia, że Sakrament, zostającemu już w jedności, odpuszcza grzechy, czego przyjęty w schizmie nie mógł zdziałać” (de bapt. l. 1. c. 12. n. 18). Na innem miejscu: „Wtedy zaczyna chrzest mieć siłę (incipit valere) do odpuszczenia grzechów, gdy wrócą do pokoju z Kościołem, by prawdziwie odpuszczone nie były więcej zatrzymane (de bapt. l. 3. 13. 18). 

Dlatego pap. Urban II (+ 1099) pisze ep. 273: „Wyznajemy, iż Sakramenta schizmatyków i heretyków według tradycji św. Ojców: Pelagiusza, Grzegorza, Cypriana, Augustyna, Hieronima mają wprawdzie formę Sakramentów (są ważne), ale ponieważ są poza Kościołem, nie mają skutku (nie udzielają łaski) chyba, żeby schizmatycy i heretycy lub ci, którzy od nich przyjęli Sakramenta wrócili, przez włożenie rąk, do jedności katolickiej.”

4. Racja zewnętrzna, dla której trzeba przyjąć odżycie chrztu jest ta, że gdyby nie odżywał, nigdy człowiek łaski odrodzenia, którą tylko ten Sakrament daje nie otrzymał, łaski tak bardzo chrześcijanowi potrzebnej, Sakramentu bowiem chrztu  powtarzać nie można. Nie jest zaś prawdopodobnem, zważywszy dobroć Bożą, by Bóg, nawet pokutującemu za niegodne przyjęcie chrztu zawsze skutku tego Sakramentu odmawiał. 

Możnaby powiedzieć, że człowiek, który niegodnie przyjął chrzest, może przez akt żalu doskonałego lub przez godne przyjęcie Sakramentu pokuty, powetować straty, uzyskać odpuszczenie grzechów i łaskę uświęcającą. Odpowiadamy, że to tylko częściowo jest prawdą. Każdy Sakrament specjalną daje pomoc, której inny dać nie może. Wprawdzie przez Sakrament pokuty człowiek, o którym mowa, otrzyma łaskę uświęcającą, ale nie otrzyma tych pomocy jakie tylko chrzest daje, a bez nich chrześcijanin tylko z trudnością może się zbawić. A nadto przez godne przyjęcie Sakramentu pokuty lub przez żal doskonały, otrzymuje człowiek odpuszczenie także grzechu pierworodnego i grzechów osobistych przed chrztem popełnionych, gdyż łaska uświęcająca nie może być równocześnie z grzechami ciężkimi, ale to odpuszczenie jest jakby per accidens, nie jest ex opere operato Sakramentu pokuty, bo grzechy przed chrztem popełnione nie podlegają kluczom Kościoła, stąd Sakrament pokuty nie daje tytułu człowiekowi do odpuszczenia grzechów przed chrztem popełnionych, dlatego równocześnie z odpuszczeniem grzechów po chrzcie popełnionych przez Sakrament pokuty grzech pierworodny i grzechy przed chrztem popełnione bywają wprost przez odżyły Sakrament chrztu ex opere operato odpuszczone tak, że do odpuszczenia wtedy grzechu pierworodnego i grzechów przed chrztem popełnionych dwa Sakramenta współdziałają: Sakrament pokuty jako usuwający przeszkodę, tj. grzechy po chrzcie popełnione i przywiązanie do grzechu dla którego chrzest był ważnie ale bezskutecznie przyjęty, a Sakrament chrztu per se gładzi te grzechy.

tamże, s. 62-63

Chrzest nawet przez heretyków udzielony „wystarczy do poświęcenia (ad consecrationem), chociaż nie wystarczy do uczestniczenia w życiu wiecznym”, tzn. chrzest heretyków poświęca przyjmującego, jak bywa poświęcony kościół, kielich, ale nie udziela mu łaski, dlatego przez heretyków ochrzczony, jeśli się nie nawróci, nie będzie zbawionym (św. Augustyn ep. 98 ad Bonif. n. 5).

tamże, s. 68

Intencja przy Sakramencie

Do ważności Sakramentu potrzebna jest w szafarzu intencja uczynienia co czyni Kościół, intencja wewnętrzna, przynajmniej wirtualna, dorównująca absolutnej, determinująca materię i osobę.
Intencja jest to wola uczynienia czegoś, w naszym wypadku, udzielenia Sakramentu. Różni się od uwagi (attentio), która jest aktem rozumu, polegającym na świadomości tego, co się w danym razie robi. Nazwa „Kościół” we formule intencja uczynienia tego, co czyni Kościół, oznacza, w sposób ogólny i nieokreślony bliżej, prawdziwy Kościół Chrystusowy, niewyszczególniając, który nim jest. Dlatego protestant, udzielający chrztu z intencją uczynienia, co czyni Kościół protestancki, błędnie sądząc, że to jest Kościół Chrystusowy, ważnie chrzci. Tylko, gdyby protestant był przekonany, że Kościół katolicki jest Kościołem Chrystusowym, a z nienawiści przypuśćmy nie chciał to robić, co robi Kościół katolicki Sakrament byłby nieważny. Wyrażenie to znaczy to samo co wyrażenie: co Chrystus ustanowił, lub co czynią chrześcijanie. Stąd żyd lub poganin nie wierzący ani w Chrystusa ani w Kościół Chrystusa, proszony przez kogoś, by mu chrztu udzielił, ważnie chrzci, jeśli ma intencję uczynienia to, co czynią chrześcijanie, albo to, o co jest obecnie proszony. Formuły „intencja uczynienia tego co czyni Kościół” użył pierwszy raz Praepositinus (+ 1231). Formuła ta stała się wnet potem powszechną i przez Sobór Trydencki została sankcjonowana. Protestanci, wychodząc z założenia, że Sakramenta służą tylko do obudzenia wiary w przyjmujących je, przeczą potrzeby jakiejkolwiek intencji w szafarzu.

tamże, s. 90

Wszyscy ochrzczeni stają się członkami Kościoła katolickiego

Ochrzczony staje się członkiem mistycznego ciała Chrystusa, tj. Kościoła i dlatego ten Sakrament nazywa się drzwiami Kościoła. „Albowiem jako ciało jedno jest a członków ma wiele, a wszystkie członki ciała, choć ich wiele jest, wszakże są jednym ciałem, takżeć i Chrystus. Albowiem w jednym Duchu my wszyscy w jedno ciało jesteśmy ochrzczeni... lecz wy jesteście ciałem Chrystusowem” (1 Cor. 12.12). Dekret Soboru Florenckiego dla Ormian tak o tem mówi: „Pierwszym Sakramentem jest chrzest, który jest drzwiami życia duchowego: przez niego bowiem członkami Chrystusa i Kościoła się stajemy”. O tych, którzy w Zielone Święta przez Apostołów zostali ochrzczeni jest powiedziane, iż do Kościoła zostali wcieleni: „i przyłączone (do wiernych, do Kościoła) dnie onego jakoby 3.000 dusz” (Act. 2. 41.). Tem samem otrzymuje ochrzczony prawo do wszystkich dobrodziejstw, przywilejów i łask Kościoła, przedewszystkiem prawo do przyjęcia ważnie innych Sakramentów. Bo „kto nie ma charakteru sakramentalnego, żadnego innego Sakramentu nie może przyjąć” (św. Tomasz in 4. dist. d. 24. q. 1.). Ale zarazem ochrzczony jest poddany pod juryzdykcję Kościoła Chrystusowego i jest obowiązany do zachowania jego przepisów. Każde ochrzczone dziecko, nawet rodziców heretyckich, dopóki nie przyjdzie do używania rozumu i samo nie oderwie się od Kościoła katolickiego, należy do tego Kościoła.

tamże, s. 115


Chrzest sub conditione

Jest wprawdzie pewne (i jest to prawdą wiary zdefiniowaną przez Sobór Trydencki), że chrzest udzielany przez heretyków jest ważny, kiedy użyte są wszystkie rzeczy wymagane do sakramentu; słusznie jednak uważają powszechnie teologowie, że wszystkie dzieci chrzczone przez szafarzy protestanckich należy chrzcić powtórnie warunkowo, ponieważ zwłaszcza w naszych czasach łatwo należy mieć wątpliwość co do materii, formy, i intencji takich szafarzy, którzy nie sądzą aby ten sakrament był absolutnie konieczny, i dlatego mało dbają o to aby udzielać go należycie.

O. Joseph Schneider SI, Podręcznik dla kapłanów. Część II. Liturgiczna i pastoralna. Kolonia 1881, s. 419.


Eucharystia nie jest ucztą

Eucharystia jest sakramentem i ofiarą zarazem. Te dwa pierwiastki Najśw. Sakramentu łączą się ściśle ze sobą, bo przecież podczas tej samej mszy św. dokonywa się i ofiara i komunia, która jest uczestnictwem w ofierze. Komunia według powszechnie przyjętej nauki nie stanowi istotnej części ofiary, lecz należy do jej całości, gdyż przez nią to dokonywa się nasz udział w uczuciach żertwy i w owocach ofiary.

O. Ad. Tanquerey, Zarys teologii ascetycznej i mistycznej, T.1, Kraków 1928, s. 229-230.


Sakramenta są w zgodzie z całą ekonomią Bożą zbawienia ludzi.

Syn Boży zjawił się w postaci widzialnej, ludzkiej, by nas odkupić i łaskę nam wysłużyć. Ustanowił widzialny Kościół jako pośrednika łask z odkupienia płynących, było tedy rzeczą odpowiednią, by nam także te łaski przez znaki widzialne udzielał.
Z tego co dotąd było powiedziane wynika, że "ów jednostronny spirytualizm, owa pseudomistyka, która Sakramenta zarzuca i dąży do czysto duchowego stosunku z Bogiem jest w sprzeczności z istotą chrześcijaństwa, zwłaszcza z jego głównym dogmatem, Wcieleniem, z naturą ludzką i z istotą Kościoła, jako widzialnej społeczności" (Specht, Lehrbuch der Dogmatik, Regensburg 1908, II. 152). 

Ks. dr. M. Sieniatycki, Zarys dogmatyki katolickiej. Tom IV. O sakramentach i rzeczach ostatecznych, Kraków 1931, s. 15.